23.06.2011

Quang

.

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych znalazłem się w Związku Radzieckim, który, na moich oczach, przekształcił się w Federację Rosyjską. Przez blisko cztery lata poznawałem ciekawych ludzi, szczególnie na Syberii. Ale również w Moskwie - np. Quanga, Wietnamczyka, który tam mieszkał. Szczupły, niewysoki, zawsze młodzieńczo wesoły. Zdziwiłem się, gdy okazało się, że jest znacznie ode mnie starszy. Z wykształcenia matematyk. Mówił dziwnie po rosyjsku, z potężnym, wietnamskim akcentem. Każdy wyraz, który miał więcej niż jedną sylabę, po mistrzowsku skracał do niemożliwości, np. zawsze wymawiał moje imię (Karol) mniej więcej tak: Kl (jakby je wykrzykiwał). Tak czy siak, zaprzyjaźniliśmy się. Tematów do rozmów było więcej niż gwiazd na mroźnym, moskiewskim niebie. On opowiadał mi o okropnościach wojny wietnamskiej, ja zaś - o polskiej Solidarności, o którą nieraz mnie wypytywał. Zadając pytania o Polskę i słuchając odpowiedzi, rozglądał się na boki i nerwowo kręcił, zupełnie tak, jakby obawiał się, że ulegając pokusie ciekawości, popełnia jakieś przestępstwo. Quang był dobrym kucharzem, dzięki niemu poznałem i odkryłem uroki wietnamskiej kuchni. Do dzisiaj jestem przekonany, że Quang jest najlepszym matematykiem wśród kucharzy, albo - jeśli wolicie - najlepszym kucharzem wśród matematyków. Quang miał też niesamowity zmysł do pomnażania pieniędzy; z łatwością bogacił się, wykorzystując okres ustrojowego przełomu. Miał dziewczynę, Wietnamkę o imieniu Ha (anioł w pełni księżyca?), która nie mieszkała z nim, ale prowadziła jego dom i dbała o niego. Ha była młodziutka i zjawiskowo piękna, jednak wiąże się z nią odrębna historia, dlatego nie napiszę teraz o niej. Nie wiem, co u Quanga dzisiaj.

hipermarket
chrupiąc sajgonkę
myślę o Quangu

-
(June 24):

hypermarket
crunching spring rolls
I think about Quang

And in american english:

megastore
crunching spring rolls
I think about Quang

Tr.: Magdalena Grabowska

.

9 komentarzy:

Rudi Pfaller pisze...

Dear Karol,

I understand the prose text. Google translated it - not very well but I think I got it.

But I cannot translate the haiku. Could you give me an English version? I would like to understand it.

Thank you!
Rudi

Karol Rosiak pisze...

Dear Rudi,

hypermarket
crunching spring rolls
I think about Quang

And in american english:

megastore
crunching spring rolls
I think about Quang

Translation: Magdalena Grabowska

Best wishes,
K.

assneg pisze...

Dobre. Do rozmyślania.

Świadomość, że życie jest sekwencją nieuchronnych rozstań może nie być łatwa. Czy nieprzywiązywanie się czyni to znośniejszym? Czy jednak warto zaryzykować i dążyć do kontaktu i w efekcie do rozstań, gdyż każdy wzbogaca. Życie jako strumień zdarzeń. Coś przychodzi, coś odchodzi. Zostaje doświadczenie. I pamięć.

Tak sobie teraz o tym myślę przy porannej kawie.

Dobrego dnia, Karolu:)

Karol Rosiak pisze...

Agnieszko, z zainteresowaniem i uwagą czytam Twoje poranne refleksje. Dziękuję za ciekawy komentarz.
Miłego wieczoru!

Pozdrawiam,
K.

Anonimowy pisze...

Ciekawa opowieść i jakże obrazowo, barwnie napisana. Czytam jednym tchem :)
A propos spostrzeżeń Agnieszki uważam, że warto przywiązywać się do ludzi, pamiętać ich, dążyć do kontaktu. Czasem po rozstaniu bywa cierpienie, niezgoda na nie, bunt. Jednak dobre znajomości czynią to życie bogatsze, ubogacają nas i uwrażliwiają. Dostarczają także wiele radości, wspaniałych, miłych chwil, które możemy, tak jak Karol teraz, wspominać latami.
Muszę przyznać, że w swoim niedługim życiu przeżyłam już naprawdę wiele rozstań. Pewnie już taka jego specyfika. Po części się do nich przyzwyczaiłam. Dobre jest to, że nie trzymam się kurczowo danego stanu rzeczy, mając świadomość, że wszystko się zmienia, jak w kalejdoskopie. Pozwalam więc istnieniu na zmiany. Są nieuchronnie wpisane w naszą ziemską drogę.
A poza tym wierzę w jakiś Boski plan, Opatrzność Bożą czuwającą gdzieś nade mną. Ależ się rozpisałam...
Pozdrawiam Was serdecznie,
Emilia

Iris pisze...

Karolu
bardzo mnie ujęło.
Irena

Karol Rosiak pisze...

Emilio i Ireno,

Dziękuję za Wasze przychylne komentarze. Dzięki nim mój haibun rozkwita wtórnie i we mnie. Mówiąc szczerze, spodziewałem się (i wciąż spodziewam się) również krytycznych uwag, ponieważ wciąż bardzo brakuje mi jakiegoś
przewodnika po polsku, dzięki któremu łatwiej byłoby mi uprawiać ten niezwykły rodzaj osobistego odzwierciedlania rzeczywistości za pomocą kombinacji prozy i haiku. Póki co, trzymając się opisu Szymona, Buro Szarego:

"Z dużą nieśmiałością, jako laik, po wstępnym zapoznaniu się z informacjami dostępnymi w Internecie pokusiłem się
o zarysowanie krótkiej charakterystyki haibun. Niżej przedstawiam - z pewnością nieudolną próbę zdefiniowania
formy haibun. Jest to rodzaj kompilacji różnych treści ze stron www, w znacznej mierze napisana „na czuja” ,
tak jak sam rozumiem pojęcie haibun. Przedstawiona „definicja” nie powinna stanowić „punktu odniesienia” dla osób
chcących pisać haibun, to tylko mój głos w dyskusji. Po prostu dzielę się z Wami moim sposobem rozumienia pojęcia
haibun.

Zwięzły utwór utrzymany w estetyce zen, o zabarwieniu refleksyjnym (poważnym) lub humorystycznym, pisany prozą,
przeważnie zakończony poetyckim akcentem w formie haiku. Proza zazwyczaj przedstawia obraz wywołujący określone
wrażenia zmysłowe lub stany emocjonalne, stanowi tło, kontekst dla haiku, może mieć charakter wspomnienia
(czas przeszły) lub przedstawiać niejako aktualną sytuację (czas teraźniejszy). Haiku stanowi puentę całego utworu,
ma charakter podsumowania lub kontynuacji treści przedstawionej prozą, jest „kluczem do utworu”. "

- piszę na wyczucie.

http://forum.haiku.pl/viewtopic.php?haiku=7794#p38082 (patrz ostatni komentarz, Szymona).

Czy ta proza jest
wystarczająco "zwięzła"? Oto jest pytanie. Dotyczy tego, czym jest "zwięzłość" akceptowalna.

Pozdrawiam serdecznie,
K.

haiku-art pisze...

... a good haibun, it reminds me of trips to Saint Petersburg and the Caucasus Mountains, pierogies and vodka ...

Thank you!

Wish you nice summer days,
Ramona

Karol Rosiak pisze...

Thank you, Ramona,

Pierogies and vodka, Sankt
Petersburg and the Caucasus ... And Siberia, and Moscow...

Yes. Russia is and beautiful, and terrible ...

Best wishes for You, Ramona,
K.