10.12.2010

zadymka

.


zadymka

warkot samolotu

narasta, cichnie...

-
 
 
.

19 komentarzy:

Robert Nowak pisze...

Karolu, bardziej pasowałaby mi w L1 jakaś zadymka śnieżna a nie prószenie. Wiatr powoduje że odgłos samolotu ( czy tego będącego w powietrzu czy też jeszcze na pasie startowym )raz jest donośniejszy innym razem ( z każdym podmuchem wiatru ) cichszy. wtedy narastanie i cichnięcie ma głębsze oddziaływanie na czytelnika ( no a przynajmniej na mnie ) ;-)


Pozdrawiam,
R.

Karol Rosiak pisze...

Racja, Robercie. Już poprawiam.

Pozdrawiam,
K.

Adam Augustin pisze...

Naoglądałem się filmów o partyzantach i Twoje haiku zobaczyłem jako dramat oczekiwania na zrzut. :)

samolot cichnie
na polanę opada
tylko świeży śnieg

Pozdrawiam,
Adam

Karol Rosiak pisze...

Hmmm:)
No, to mnie zaskoczyłeś swoim skojarzeniem, Adamie. Widzisz, ja nie po raz pierwszy i, zapewne, nie ostatni (!) - pokazuję jakiś obraz, który okazuje się w odbiorze czytelnika nieco... komiczny. Muszę jednak przyznać,
że kiedyś zdarzało mi się to znacznie częściej, he, he.

Dziękuję serdecznie za ciekawy komentarz!

K.:)

PS. Myślę, że doświadczenie z mojego ostatniego spaceru po lesie jest warte odnotowania, jednak kiepsko to zapisałem ;)
Trza próbować dalej... :)

assneg pisze...

Przeczytałam i pomyślałam: to chyba jakiś mały samolot musiał być. Pewnie taki ze śmigłami, ale i on bardziej huczy niż warkocze. Warkoczą dwupłatowce. No a takie w czasie zadymki nie latają. Inne lepiej żeby też nie. Dlatego to "prószy" , mnie akurat nie raziło - było zgodne z moimi obserwacjami.


Malkontencko marudzę, bo haiku trafiło do mnie bez przeszkód:)

Pozdrawiam, Agnieszka

assneg pisze...

Chyba za dużo ostatnio spędziłam czasu na hali odlotów, patrząc na tablicę z info: delayed. Ostatnio nie odleciał. Była zadymka:))

A.

Karol Rosiak pisze...

Agnieszko,
rozwaliłaś system.

Muszę pomyśleć.

Dzięki,
K.

Adam Augustin pisze...

Karol Rosiak pisze...
„ Hmmm:)
No, to mnie zaskoczyłeś swoim skojarzeniem, Adamie. Widzisz, ja nie po raz pierwszy i, zapewne, nie ostatni (!) - pokazuję jakiś obraz, który okazuje się w odbiorze czytelnika nieco... komiczny.”

Nie jesteś jedyny którego takie przygody spotykają. :)

Umieściłem na portalu poetów moje haiku z zapytaniem:
---------------------------------
w śnieżnej zawiei
ludzie schylają głowy —
zakapturzeni

Bardzo mnie ciekawi, co Wam "opowiada" wyobraźnia po spokojnym przeczytaniu tego haiku?
---------------------------------

Najciekawsze były określenia „zakapturzonych”:
posłaniec, przestępca, niewygodny kaptur, po prostu człowiek, zmęczony i zasmucony, kat, zamknięty w sobie introwertyk.

A ja „kudłaty durnowaty” myślałem:
„Zakapturzeni i ośnieżeni na biało ludzie, w tej śnieżnej zawiei, tworzą obraz zakonników w białych habitach, z pokorą i szacunkiem pochylających czoła przed niewzruszoną potęgą natury.”

Karolu, haiku kocha się i pisze się dalej! ;)
Adam

Karol Rosiak pisze...

"... haiku kocha się i pisze się dalej! ;)"

Jasne, Adamie, jak najbardziej:)

K.

joo pisze...

Witaj, dzięki za wizytę via zaprzyjaźniony blog brazylijski:) Świat jest mały faktycznie. Zazdroszczę umiejętności pisania - ja niestety głównie 'podpieram' się cudzymi tekstami,tylko czasem..ale o tym sza:)
Pozdrawiam serdecznie,
j.

Karol Rosiak pisze...

Witaj, joo

Rozumiem - Top Secret:) Trzymam kciuki za Ciebie.

Serdeczności dla Śląska z Kujaw i Pomorza!

K.

Karol Rosiak pisze...

PS. Jakby co, służę pomocą - mnie pomagano tak wiele razy, podpowiadając, jak pisać haiku.

Chciałbym i ja przydać się wreszcie. Pisz tutaj, na mojego bloga lub tutaj:

karol-rosiak1@wp.pl

Janice Thomson pisze...

Living in a area with extreme winter weather changes this haiku struck a chord instantly. Much enjoyed.

Henrique Pimenta pisze...

Imagem difícil para mim. Mas nem tudo precisa ser fácil.

Felicidades!

Karol Rosiak pisze...

Janice et Henrique,
merci beaucoup pour commentaires et votre présence.

Amicalement,
K.

Adam Augustin pisze...

Za górami za lasami, czytał Adam haiku, a po pięciu dniach… zrozumiał! :D
W zadymce takiej, że nic nie widać, słychać warkot nadlatującego samolotu. Zastanawiam się czy on w ogóle widzi ziemię i z ulgą słyszę że odlatuje. Tak się zastanawiam, gdyby było w L1 „z” to może wcześniej wpadłbym na ten dramatyczny obraz.

z zadymki
narasta warkot samolotu…
cichnie

Pozdrawiam,
Adam

Karol Rosiak pisze...

"z zadymki
narasta warkot samolotu…
cichnie"

Adamie, może być i tak, całkiem przyzwoicie. Ale to wciąż... nie to.

-
Pomogłeś mi zrozumieć, że najważniejszą wadą tego utworu jest brak wyraźnego umiejscowienia: że chodzi o las, nad którym przelatuje samolot. Nie wiadomo, jaki, ale z pewnością mały, nie odrzutowiec. Nie widać go, ale słychać. Wolałbym wrócić do rzeczywistej obserwacji i zamiast sugerowanej "zadymki" upierałbym się jednak przy "prószy śnieg". Leśną ciszę "nawiedza" warkot silników/silnika. Potem znów nastaje cisza, prószy śnieg. To chciałbym opisać.

K.

Adam Augustin pisze...

Ale nastrojową obserwację opisałeś, piękna. Myślę że warta jest tanki albo haibunu. Bardzo ciekaw jestem realizacji.

Pozdrawiam,
Adam

Karol Rosiak pisze...

Adamie,
nie składam broni. Preferuję haiku, choć w tym przypadku, to trudne zadanie. Mam czas - do końca zimy. Haiku jest funkcją upływającego życia i dojrzewania autora; nie spieszę się, ponieważ widzę i czuję, że wciąż dorastam.
Tanka i haibun? Tak, ale w ostateczności, jeśli nie dam rady z zapisem w formie haiku.

K.