13.11.2010

The Mainichi Daily News, Nov. 13, 2010

.


.Tr. Magdalena Grabowska

 
tak daleko od łąk
wyblakłe skrzydła —
motyl na szpilce

.

18 komentarzy:

Jacek pisze...

Witaj Karolu,
Zacznę od pogratulowania Ci publikacji na łamach Mainichi.
A teraz podzielę się swoimi uwagami. Jeśli chodzi o wersję polską jest ona dla mnie jednoznaczna i wydaje mi się, że pisząc o motylu na szpilce miałeś na myśli takiego w gablotce jako muzealny eksponat czy tez ozdoba ściany. Ale czytając wersję angielską wygenerował mi się obraz raczej brożki czy też ozdoby w kształcie motyle na szpilce. I tu rodzi się pytanie czy taki był zamysł w tłumaczeniu?? Oczywiście nie umniejsza to samemu haiku, ale zdecydowanie różni się w klimacie od tego co poczułem czytając wersje polską.
Pozdrawiam serdecznie,
Jacek

Orston pisze...

Ooo! I jeszcze kolejne gratulacje, Karolu! :)
Jeśli mógłbym dodać do pytania moje własne, to interesuje mnie forma pytająca w wersji anglo...


Pozdrówki - M. :)

jasna pisze...

Karolu,
jakże mi miło gratulować Ci kolejny raz. Wygląda na to, że rozwiązał się worek. Super!

Magda :-)

Anonimowy pisze...

Dołączam się do szczerych gratulacji.

E.

LECHAIKU pisze...

Karolu,

Serdecznie gratuluję publikacji pięknego haiku.

Rzeczywiście bez "museum" trudno, w tym tłumaczenie, uciec od obrazu brożki ("butterfly pin")- choć nie koniecznie.

"Muzealny motyl" niesie ze sobą (jak dla mnie)dużo ciekawszy i silniejszy odbiór niż - nawet i ze złota - brożka. Biżuteria to imitacja, w muzeum mamy zaś do czynienia z "cielesnością" motyla.

Pani Magda miała do wyboru kilka możliwości zbudowania trzeciego wersu; wybrała "pin butterfly", to jej poetic licence; co również może oznaczać "motyla w gablocie".

Zastanówmy się:
- "pin butterfly" to nie to samo co "butterfly pin" (brożka w kształcie motyla)

"pin butterfly" to też i 'szpilkowy motyl', 'unieruchomiony za pomocą szpilki'

- dosłowne tłumaczenie "butterfly on the pin" też nie znosi skojarzenia z biżuterią

można byłoby też użyć:
"pin-butterfly"

Myśle, że:

- "pinned-butterfly"
czy
- "pinned-down butterfly"

byłoby też niezłe.

Co do pytajnika, dla mnie całkowicie zbędny.

Ale haiku poruszające.

Serdecznie pozdrawiam,

Leszek

Mop pisze...

Super.

Rudi Pfaller pisze...

Hi, Karol,

I like the idea to conserve summer in a pin butterfly. Wonderful composition! Congratulation!
Have a nice sunday, although you cannot admire real butterflies!

Rudi

assneg pisze...

Gratuluję. Pamiętam to haiku.

Pozdrawiam - Agnieszka

Karol Rosiak pisze...

Jacku, Marku, Magdo, Emilio, Leszku, Marcelu, Rudi i Agnieszko!

Bardzo dziękuję za Wasze cenne komentarze. Dają mi wiele satysfakcji i radości. Dają też do myślenia.

Niosą wiele ważnych dla mnie wątków, na które spróbuję, z braku czasu, odpowiedzieć w jednym poście.

Rzecz w tym, że słabo znam angielski, nie mam zielonego pojęcia, jak jest odbierany mój utwór w wersji anglojęzycznej przez nie - Polaka.

To główny powód, dla którego rzadko wysyłam swoje trójwersy poza Polskę. Jeśli jednak już się zdecyduję, to powierzam tłumaczenie życzliwej Magdzie, ufając, że dobrze czuje poezję haiku (choć sama nie pisze). To, że zna doskonale j. angielski (również w jego amerykańskiej lub australijskiej odmianie) jest dla mnie oczywiste.

Masz rację, Jacku. Pisałem nie o brożce, ale o martwym motylu w naściennej, szkolnej gablotce. Będę, konsekwentnie, pisał haiku po polsku. Ten język czuję znakomicie.

Mimo to, choć pewnie jeszcze rzadziej niż do tej pory - czasem wyślę coś w świat. A niech tam... Co będzie, to będzie. Zobaczymy.
{Tutaj jest miejsce na dyskusję znawców j. angielskiego:)}

Wreszcie, ten nieszczęsny znak zapytania. O ile pamięć mnie nie myli, nigdy nie użyłem tego znaku w swoich utworach. Również - w tym przypadku. W wysłanej wersji po angielsku na końcu drugiego wersu był długi myślnik, skopiowany z naszego forum. Nie myślcie jednak, że wietrzę aferę. Boże broń. Widać, z pytajnikiem -też "wchodzi" i tyle. Możliwe.

Pozdrawiam, Przyjaciele,
Karol

Eddie pisze...

Karolu, jeszcze moje gratulacje :)

Adam Augustin pisze...

Pozwól że i ja się dołączę do gratulacji.
Myślę że nie musisz już udowadniać klasy Twoich utworów zagranicznymi publikacjami. :)
Ale czasami wyślij dla czystej przyjemności, bo chyba właśnie dla niej piszemy te "okruszki".

Pozdrawiam,
Adam

Karol Rosiak pisze...

Andrzeju, dziękuję.

Adamie, uzależnienie od haiku jest w moim przypadku nieuleczalne. Ten proces, jak każde uzależnienie, daje mnóstwo frajdy. Nie widzę kresu poszukiwań coraz lepszego wyrażania osobistego odbioru świata. Niech tak nadal będzie. Wszak nasze coraz lepsze utwory są przede wszystkim funkcją upływającego czasu. Gromadzenia w ciągu życia indywidualnych doświadczeń, własnej pracy, motywacji i innych, ważnych zmiennych. Pwyższe wyrażę osobistą, (bardzo uproszczoną) formułą:

H = f{t}

gdzie H to haiku, zaś t to czas.

--
Z powyższego wynika, że najlepsze nasze haiku -> dopiero przed nami!

Pozdrawiam,
K.:)

Robert Nowak pisze...

Karolu, przyjmij moje serdeczne gratulacje, pamiętam Twoje haiku ( pisałem o tym na forum ), ileż smutku jest w każdym wersie...

Pozdrawiam,
Robert :)

Anonimowy pisze...

Drodzy poeci,
można latami dyskutować oraz interpretować - i jest to cudowne zajęcie :)
Tylko, błagam, nie piszcie już o - cytuję - "broŻce", bo to słowo nie jest skrótem od "obroża", a poprawny zapis to broSZka (czyli mała broSZa)!
pozdrowienia
Magdalena, tłumacz

Anna G. pisze...

Bardzo smutne i bardzo piękne haiku.

Gratuluję publikacji, Karolu i serdecznie pozdrawiam.

Karol Rosiak pisze...

Magdaleno,
choć nie powinna, to jednak przytrafiła się żenująca wpadka. Dziękuję za interwencję.

Pozdrawiam Cię serdecznie,
K.

Karol Rosiak pisze...

Anno i Robercie,
bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze.

Pozdrawiam,
K.

LECHAIKU pisze...

No coż, Panowie - Panie górą!!!

Nic dziwnego, że to właśnie One noszą broszki :-)

L.