27.07.2010

ucieczka z balu

.

ucieczka z balu
gruby kark taksówkarza
przybliża mój dom

.

10 komentarzy:

Danièle Duteil pisze...

Bonjour karol,

Le traducteur ne me livre pas la clé de ce haïku.

Il y est question de ballon échappé, de la nuque grasse d'un chauffeur de taxi, près de la maison...

Est-ce possible de l'écrire en Anglais ?

Merci !

Anonimowy pisze...

Cześć Karolu, widzę tutaj jakby kilka różnych wątków. Nie wiadomo, jaka jest główna myśl. Pozdrawiam. Lenka

Karol Rosiak pisze...

Zrywam się po cichu z nudnej imprezy, gdy dociera do mnie, że główną atrakcją dla uczestników staje się alkohol. Wracam z ulgą do domu taksówką, którą prowadzi otyły kierowca. Siedzę za nim, moja uwaga skupia się na jego grubym karku. Odczuwam nawet pewien rodzaj sympatii do mrukliwego grubasa, dzięki któremu za jakiś czas znajdę się w swoim domu. Tylko tyle, Lenko.

Piszę to wszystko bez entuzjazmu. Tłumaczenie haiku przez autora oznacza śmierć utworu, który okazał się na tyle słaby, że nie rozwinął się w wyobraźni czytelnika. Co zrobić, obiecuję, że bardziej będę się starał!

Dziękuję za Twoją obecność, serdeczności,
Karol:)

Karol Rosiak pisze...

Bonjour, Danièle!
Je suis désolé, mais je ne peux pas traduire exactement en français... Et l'anglais je ne sais pas du tout.

Merci pour votre commentaire, amicalement,
K.

Anonimowy pisze...

Karolu, Twoich odczuć co do taksówkarza chyba nie oddałeś w haiku, bo może zwyczajnie brak na nie miejsca w tak krótkiej formie. Obstaję przy zdaniu, że są tu zalążki kilku haiku, co najmniej dwóch. Jeden o zmęczeniu i ucieczce z balu, drugi o taksówkarzu i uczuciu bliskości, jakie budzi się w Tobie z uwagi na fakt, że ten wiezie Cię do Twojego własnego domu. Pozdrawiam jeszcze raz. Lenka

Karol Rosiak pisze...

Lenko,
od samego początku chodziła mi po głowie... tanka.

Pozdrówki,
K.

Karol Rosiak pisze...

PS. Raczej nie będę ponownie, z mozołem, opisywał tamtej nocy. Było, minęło. Kropka.
A mój obraz niech pozostanie na blogu, jako dowód ludzkiej niedoskonałości, he, he. Nie zamierzam go usuwać, Lenko.

Robert Nowak pisze...

Śmierć utworu następuje wtedy kiedy go bezpowrotnie skasujemy z komputera ( w głowie zawsze coś pozostanie z pomysłu, obserwacji ). A tak, można po czasie powrócić do niego, zobaczyć co w nim jest nie tak. Chociaż haiku to zapis chwili którą trzeba ubrać w słowa, to ten dobór czasami stwarza problemy...

Karolu, ten gruby kark bardziej zasłania niż odkrywa...

pozdrawiam,
Robert

assneg pisze...

Ależ Karolu, to była ucieczka z balu, a nie z bloga - choć brzmi dość podobnie :))

Wracaj już, bo pusto bez Ciebie u Ciebie:)

Agnieszka

Anonimowy pisze...

Interesujące - szczególnie wybór słowa "bal", a słowo to posiada silne konotacje.

Tak, autor nie powinien tłumaczyć swoich utworów. W przeciwnym wypadku zamyka wiele dróg interpretacyjnych.

W pierwszy odruchu miałam skojarzenie z dziewczyną, która mogłaby wypowiedzieć te słowa. Później przyszły inne skojarzenia...

Pozdrawiam serdecznie,
Luiza^^
(jako Anonimowy, bo przy od kilku dni wyskakuje mi błąd, gdy tylko próbuję zamieścić tu komentarz...).