30.05.2010

na drodze wśród pól

.

na drodze wśród pól
piasek szczypie w oczy —
wietrzny dzień

... I za Marcelem, wersja minimalistyczna (zawsze mam w takim przypadku niepewność, czy taka okrojona forma działa jak poezja, choć bardzo lubię minimalizm, który kiedyś nazwałem "brutalnym redukcjonizmem"):

piasek w oczach
wietrzny dzień


... I wreszcie, sugestywna propozycja Anny Goluby. (Anno, Ty, jak zawsze - w wybornej formie!):

wietrznie
w oczach piasek

.
.

.

5 komentarzy:

Marcel Peltier pisze...

+

Du sable
dans les yeux
Jour
de grand vent.

(ma tentative de version minimaliste comme je tente de pratiquer)

Amitiés.

Karol Rosiak pisze...

Votre version est "minimaliste" et... parfait.

Merci beaucoup, Marcel.
K.

Karol Rosiak pisze...

Mais, dites-moi, s'il vous plaît, pourquoi les quatre lignes...?
Par exemple:

du sable dans les yeux
jour de grand vent

piasek w oczach
wietrzny dzień

Que pensez-vous?

K.

Anna G. pisze...

Ja też bardzo lubię minimalizm. I nie widzę w nim nic brutalnego, choć redukcjonistycznego - i owszem. Gdybym miała szukać na to własnego określenia może byłaby to "surowa poezja", poezja - "nic dodać - nic ująć", ale właśnie - z całą pewnością poezja, a może nawet jej istota bez żadnych ozdobników. I może to jest najwyższa sztuka - zapisać coś w poetyckiej formie bez ocierania się o "ozdobniczą łatwiznę"?
A propos Twojego haiku przyszło mi do głowy coś takiego:

wietrznie
w oczach piasek

Robi się coraz krócej :-)

A z tych znanych haiku moje ulubione minimalizmy to:

Pada w każdym oknie.

Cor Van Den Heuvel ( i tę miniaturkę po prostu kocham; od razu wszystko widzę, słyszę, czuję)

oraz minimalizm skrajny, bo dotyczący mocnego auto-zredukowania odczuwanego przez samego poetę:

Na końcu mnie zatemperowany ołówek.

George Swede

Tutaj poeta zredukował się do tego, kto pisze, do kogoś przez kogo przepływa poezja. Na ile jest jeszcze sobą? A może właśnie stając się jednym ze swoim utworem, utożsamiając się z tym tak bardzo, staje się sobą bardziej niż kiedykolwiek, jednocześnie siebie przekraczając, poddając się wyższemu prowadzeniu o którym tak trafnie pisał Cz. Miłosz w jednym ze swoich wierszy ("Ars poetica".http://www.milosz.pl/w_ap.php ). Ale to już temat - rzeka.

Bardzo tu u Ciebie, Karolu, inspirująco; jak zwykle :-)

Pozdrawiam serdecznie.

Karol Rosiak pisze...

Dziękuję, Anno, za cenny komentarz. Jeśli piszesz, że u mnie jest inspirująco, to wiedz, że ja sam czerpię wtórną inspirację po przeczytaniu takiego komentarza, jak Twój.
Uwagi dotyczące minimalizmu podzielam. W pełni. Twoja wersja (rzeczywiście, krócej już chyba nie można!) bardzo mi odpowiada:

wietrznie
w oczach piasek

Znakomicie. Krótko, prosto, zwięźle, wręcz ascetycznie i zgrzebnie, a ile treści. Minimum słów, maksimum obrazu...


Cor Van Den Heuvel... Hm, przyznaję się do nieuctwa. Dziękuję za ten trop, nadrobię z radością :)

George Swede - znam, również bardzo cenię jego twórczość.

Serdeczności,
K.