20.03.2010

stare małżeństwo

.


stare małżeństwo
podczas obiadu
tykanie zegara


.

6 komentarzy:

Lenka pisze...

Mocne i dobre. Jak stare wino.

Karol Rosiak pisze...

"Mocne i dobre. Jak stare wino."

Tak, Lenko. Nie wiem, co napisać, zbyt wiele chciałoby się, dlatego... nic nie napiszę.

Niech każdy sobie myśli, co chce. I już.

Dziękuję, Karol

Anna G. pisze...

Zegar tyka, ale czas stanął w miejscu. Czas w którym dominantą jest znużenie, przyzwyczajenie, milczenie... Twoje haiku przywodzi mi na myśl klimat teatru Kantora - jest tak samo do bólu prawdziwe.
Bardzo dobry utwór.

Pozdrawiam.

Karol Rosiak pisze...

"Zegar tyka, ale czas stanął w miejscu. Czas w którym dominantą jest znużenie, przyzwyczajenie, milczenie..."

Witaj, Anno,

Zaledwie w kilku słowach, ale jakże precyzyjna (do granic!) interpretacja. Choć może nie jedyna. Ko wie.

Dziękuję, Karol

Ps. Kantora znam słabo, ale szybko nadrobię braki.

emberiza pisze...

Słowa: Jan Wołek

Para nasycona

Oni, to para nasycona
I życia im zostały ścinki
Łez nie zebrane winogrona
Zeschłe na twarzach, jak rodzynki

On za horyzont ma niewiele
Ona staruszka, jutro wdowa
Ona, to niegdysiejsze ziele
A dzisiaj igła kaktusowa

I nie zawaha się wahadło
I nie zatrzymasz piasku godzin
I Ty ogłosisz swą upadłość
Bo nie będziemy wiecznie młodzi
Lecz kiedy przyjdzie niepogoda
I te nieodwracalne chłody
Mów do niej, że jest ciągle młoda
Tylko jej suknie wyszły z mody

Im teraz bardziej czas się dłuży
Różaniec z sekund śledzą skrycie
Już spakowani do podróży
Za którą zapłacili życiem

I Ona trzyma go za rękę
I siedząc na kuferku łachów
Coraz to pyta z nagłym lękiem:
Czy nie zapomniał zabrać szachów?

I nie zawaha się wahadło
I nie zatrzymasz piasku godzin
I Ty ogłosisz swą upadłość
Bo nie będziemy wiecznie młodzi
Lecz kiedy przyjdzie niepogoda
I te nieodwracalne chłody
Mów do niej, że jest ciągle młoda
Tylko jej suknie wyszły z mody

Oni, to para nasycona
I życia im zostały ścinki
Łez nie zebrane winogrona
Zeschłe na twarzach, jak rodzynki

On za horyzont ma niewiele
Ona staruszka, jutro wdowa
Ona, to niegdysiejsze ziele
A dzisiaj igła kaktusowa

I nie zawaha się wahadło
I nie zatrzymasz piasku godzin
I Ty ogłosisz swą upadłość
Bo nie będziemy wiecznie młodzi
Lecz kiedy przyjdzie niepogoda
I te nieodwracalne chłody
Mów do niej, że jest ciągle młoda
Tylko jej suknie wyszły z mody

Im teraz bardziej czas się dłuży
Różaniec z sekund śledzą skrycie
Już spakowani do podróży
Za którą zapłacili życiem

I Ona trzyma go za rękę
I siedząc na kuferku łachów
Coraz to pyta z nagłym lękiem:
Czy nie zapomniał zabrać szachów?

I nie zawaha się wahadło
I nie zatrzymasz piasku godzin
I Ty ogłosisz swą upadłość
Bo nie będziemy wiecznie młodzi
Lecz kiedy przyjdzie niepogoda
I te nieodwracalne chłody
Mów do niej, że jest ciągle młoda
Tylko jej suknie wyszły z mody

Przepraszam, za długi wpis. Nie znam lepszej piosenki (poezji) na wyrażenie tego tematu. Muzyke skomponował do piosenki Satanowski. W połączeniu z tekstem robi wrażenie piorunujące. Dla mnie to najpiękniejszy tekst o miłości, jaki znam.

Iwona

PS. W pierwszej wersji śpiewała Jolanta Kaczmarek. Później wzieki się za to także inni wykonawcy.

Karol Rosiak pisze...

Dziękuję, Iwono.
Nie znałem tej piosenki, ale zaraz poszukałem, np:

http://www.youtube.com/watch?v=Df1c2V5UDe4

"Para nasycona" wyśmienicie pasuje do mojego malutkiego utworu.

Świetne skojarzenie, Iwono, tak właśnie krzyżują się w przestrzeni różne skojarzenia...

Pozdrawiam serdecznie,
K.