03.02.2010

Olga Hooper

.

Ostatnio miałem przyjemność ponownie porozmawiać z Olgą na Jej blogu.
http://origa.livejournal.com/171747.html?thread=15498467#t15498467
Pretekstem była zamieszczona tam tanka, która mnie poruszyła.
Jej autorką jest Amelia Fielden, matka pięciorga dorosłych dzieci:

my almost-son
would be thirty-four
this year,
every year, I light
his candles from the stars

Amelia Fielden, Australia

mój prawie syn -
dzisiaj miałby
trzydzieści cztery lata
co rok zapalam
jego świeczkę od gwiazd

lub:

nienarodzony / usunięty syn -
dzisiaj miałby
trzydzieści cztery lata
co rok zapalam
jego świeczkę od gwiazd

... I poprawiona wersja tłumaczenia dwóch ostatnich wersów (patrz: komentarze):

każdego roku zapalam
jego świeczki od gwiazd

Tł. Karol Rosiak z pomocą Przyjaciół

Ps, Napisałem do Amelii z zapytaniem, którą wersję uznaje za właściwszą. Jednak do tej pory odpowiedź nie nadeszła.


Olga, jak zawsze, niezwykle przyjazna i gościnna. Jakże ciepło na Jej blogu :)
Skoro uznała za stosowne napisać:
http://origa.livejournal.com/171747.html?thread=15499747#t15499747,
to ja tym bardziej musiałem napisać to, co powyżej napisałem w tym poście.

Porusza również otwartość, z jaką wyjaśnia, dlaczego tanka Amelii jest i Jej bliska.

Blog Olgi jest dwujęzyczny. Ale nie to decyduje, że łączy on ludzi ze Wschodu i Zachodu.
To Ona sama.

Karol Rosiak


.

9 komentarzy:

Tania pisze...

Karolu!
To bardzo interesujące co piszesz
w związku z blogiem Olgi.
No cóż! Jeśli chodzi o mnie to -
bariera językowa, nawet ros. kiedyś
dobrze znałam na poziomie szkoły
średniej a teraz po latach nie wiem
czy mogłabym pisać w tym języku
jakieś wiersze, czy moje słownictwo
nie jest zbyt ubogie w wyrażaniu
tego co chciałabym przekazać w
wierszach. Tłumaczenie to nie to
samo.
Niezależnie od tego, dzięki że tę
wiadomość, wkleiłeś na forum.
Pozdrawiam
Tania

Jacek pisze...

Witaj Karolu,
Tanka Amelii jest naprawdę poruszająca. Zastanawiałem się troszkę nad tłumaczeniem jakiego dokonałeś. Wydaje mi się,że jest bardzo udane, tylko ostatnia L5 jak dla mnie brzmi mało po polsku. W tłumaczeniu zstąpiłbym "jego" na "mu". I zostawiłbym "nienarodzonego", to dlaczego sie nie narodził do końca niech pozostanie tajemnicą--"usunięty" daje jednoznacznie negatywny oddźwięk, a prawie syn -- to tak obco brzmi.

mój nienarodzony syn
dziś miałby
trzydzieści cztery lata
co rok zapalam
mu świeczkę od gwiazd

serdeczności,
Jacek

Karol Rosiak pisze...

Dziękuję, Taniu!
Karol

Karol Rosiak pisze...

Jacku, witaj,

Serdecznie dziękuję za fachowy wgląd. Całkowicie zgadzam się,
że tłumaczenie powinno być doskonalsze. Tanka Amelii od samego początku
nastręczała mi w tłumaczeniu sporo trudności.
Między innymi dlatego, że nie miałem (i wciąż nie mam) pewności, czy l 1
dotyczy synka, który zmarł krótko po narodzeniu, czy też chodzi o aborcję.
Olga w komentarzu na swoim blogu nawiązuje do własnego, osobistego dramatu:
narodzone dzieciątko żyło tylko kilka dni. Obecnie byłoby niemal w tym samym wieku,
co syn Amelii. Być może tanka Amelii dotyczy podobnej, dramatycznej sytuacji.
W swoim podwójnym tłumaczeniu pozostawiłem tę kwestię otwartą. Gubiłem się w dwojakiej
interpretacji.
Wczytując się jednak uważnie w Twój komentarz nie mam już wątpliwości, że obydwie wersje
można zredukować do jednej, gdzie w l 1 pozostaje "nienarodzony". Z nutą - pobudzającego
wyobraźnię czytelnika - tajemniczego niedopowiedzenia. Mowa jest o tak intymnej, delikatnej
i osobistej sferze macierzyńskich doświadczeń, że należy z najwyższą pokorą i szacunkiem
tłumaczyć ten utwór. Twoja sugestia doskonale spełnia ten postulat.

Kilka dni temu rozmawiałem o tej tance z Krzysztofem Kokotem. Na moją prośbę upoważnił mnie
do upublicznienia fragmentu naszej prywatnej korespondencji. Krzysztof napisał wtedy tak:


"Dnia 1-02-2010 o godz. 17:55:
Utwór autorki z Australii - piękny - oddałeś w polskim zgodnie z intencją, chociaż trudno
przetłumaczyć zgrabnie jej wypowiedź. Ja napisałem dla własnego użytku tak:

mój nienarodzony
miałby teraz
trzydzieści cztery lata
co roku zapalam mu
świeczki od gwiazd

Pozdrawiam. Krzysztof"

Twoja, Jacku propozycja bliska jest cennej sugestii Krzysztofa. Tym bardziej daje mi to wszystko do myślenia...

Muszę jeszcze wnikliwie przyjrzeć się mojemu tłumaczeniu.
Kolejne komentarze będą mi pomocne.

Jedno jest pewne. Nasza poezja wyraża nie tylko osobisty zachwyt otaczającą nas rzeczywistością.
Czasem opisuje rozciągnięty w czasie osobisty dramat. W każdym przypadku tłumaczenie jej
na inny język jest prawdziwym wyzwaniem.

Jacku, serdecznie pozdrawiam!

Pozdrowienia przesyłam również Krzysztofowi.

- Karol

Jacek pisze...

To raz jeszcze ja-- zrobiłem mały miks(Twojego,mojego i Krzysztofa tłumaczenia), myślę że teraz ta tanka nabrała"smaku":

mój nienarodzony syn
dziś miałby
trzydzieści cztery lata
co roku zapalam mu
świeczkę od gwiazd

Jestem za pojedynczą świeczką, jej symbolika jest bardziej wymowna.

Karol Rosiak pisze...

Jacku,

Właśnie pracuję nad takim miksem. Kilka kolejnych wariantów moich
tłumaczeń odrzucam bez zbędnych wahań. Czytam:

"mój nienarodzony syn
dziś miałby
trzydzieści cztery lata
co roku zapalam mu
świeczkę od gwiazd"

Według mnie, Twoja wersja tłumaczenia wchodzi
w czytelnika równie łatwo, jak nóż w rozgrzane masło.
Ciekawi mnie jeszcze opinia Krzysztofa, może napisze.

Pozdrawiam,
Karol

sionek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
sionek pisze...

Karolu,

Wg mnie, "mu" i liczba pojedyncza przy świeczce kieruje czytelnika w złą stronę.

To haiku nie jest o zapalaniu świeczki ~na grobie.
To haiku jest o zapalaniu świeczek... urodzinowych.
U mnie w domu to głowa rodziny (rodzic) zapala jubilatowi świeczki na torcie, które potem jubilat (dziecko) zdmuchuje.

Ostatnie dwa wersy to wg mnie:

każdego roku zapalam
jego świeczki od gwiazd


Pozdrawiam,
Grzegorz

Karol Rosiak pisze...

Grzegorzu,

Aż nie wiem, co powiedzieć.
Chyba tylko to: ależ ze mnie gapa.
Sam nie potrafię wyjaśnić, dlaczego popełniłem tak rażący błąd. Błąd, który okaleczył w tłumaczeniu ten niezwykły utwór.

Wypada mi teraz, oprócz edycji, zrobić tylko jedno: przeprosić czytelników oraz... Amelię.

Bardzo jestem Ci wdzięczny za ważną korektę.

Serdecznie pozdrawiam,
Karol