12.01.2010

śnieg po horyzont

.



śnieg po horyzont
ślady stóp
w głąb morza



.

13 komentarzy:

evgenyivanov pisze...

Good!)

Karol pisze...

Dziękuję, Evgeny! :)
- K.

jasna pisze...

Karolu,

bardzo, bardzo podoba mi się to haiku.
Czasem chciałabym tak iść i iść i...
nie dojść do końca.
Bardzo wymowne w moim rozumieniu.

Magda :-)

Karol Rosiak pisze...

Kochana Magdo,

Ja też chciałbym sobie iść, i iść przed siebie... nawet jeśli lód niepewny...
Ale tak się nie da.
Wszyscy, którzy na nas liczą, oczekują od nas czegoś rozsądniejszego, liczą na naszą mądrość i odpowiedzialność.
W rezultacie zyskują spokój i poczucie bezpieczeństwa.
I tutaj rodzi się punktujące pytanie: a co z tego my mamy? Wiadomo: czujemy się niesieni misją bezinteresownej pomocy.

Zbliżamy się do świętości.

To duży zysk.
Całkiem nieźle. Dość dobrze. Więcej od siebie wymagać, to byłoby... niezdrowe.

Ściskam,
K.

Ps.
Magdo, Twój komentarz należy do tych, które w ostatnim czasie najbardziej mnie poruszyły w tym miejscu.
Dziękuję i kłaniam się mojej Nauczycielce haiku.

Karol Rosiak pisze...

Ps. 2
Hm. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego, ale właśnie mój obraz skojarzył mi się z końcowymi klatkami filmu J. Jarmuscha pt. "Truposz".

To jakieś niesamowite połączenia.

K.

Karol Rosiak pisze...

Ps. 3
Możliwe, że niebawem zajrzy tutaj Anna G. i swoim komentarzem sprawi, że ponownie spadnę z krzesła :)

Szczerze mówiąc, chciałbym :)

Anonimowy pisze...

Skojarzyło mi się z odpoczynkiem od świata, od ludzi...
Kiedy brakuje mi sił i ochoty na wszystko, chcę się oderwać od codzienności,
idę po prostu na dłuuugi spacer do lasu, przynajmniej 1,2-godzinny.
Nie ma mnie wtedy dla świata:)
To jest cudowne uczucie, podobnie, jak... zasypianie. Jak bycie samemu z sobą.
Ściskam Magdę i Karola,
E.

Karol Rosiak pisze...

Dziękuję, Emilio.

K.

jasna pisze...

Miałam na myśli długowieczność,
a właściwie całowieczność ;-)

Karol Rosiak pisze...

jasna pisze...
Miałam na myśli długowieczność,
a właściwie całowieczność ;-)

Aha, chyba rozumiem.
Można i tak interpretować, jak najbardziej.

Serdecznie pozdrawiam,
K. :)

Anna G. pisze...

"Możliwe, że niebawem zajrzy tutaj Anna G. "

Czasem "niebawem" oznacza rok. Tylko co znaczy rok? Wszystko jak zwykle zależy od perspektywy; tylko, że sama się teraz do siebie uśmiecham, bo tym razem ta perspektywa bardzo ładnie się zaznaczyła... Już wyjaśniam o co chodzi. Twoje haiku tak jakoś zaczęło wracać do mnie już wczoraj, niczym potrzeba odpoczynku i wytchnienia... Wyłaniało się z mojej pamięci, przywoływało obraz zamarzniętego morza i śladów stóp, które prowadzą w jego głąb, tak że raptem droga, która inaczej byłaby nie do pokonania stawała się łatwa i dostępna, nagle bowiem otwierał się nowy wymiar..."Musiałam" więc odnaleźć to haiku i jak widać odnalazłam. I nagle "niechcący" spojrzałam na datę pod którą je zapisałeś - 12.01.2010. Dziś jest 12.01.2011. Równiutko. Pomijając to, że nagle obudziła się we mnie nieprzeparta ochota, aby zagrać w Totolotka :-))), to te daty mówią, na pewnym symbolicznym poziomie, że domknął się jakiś cykl, jak zwykle po to, żeby zaczął się nowy. Na zamarzniętym morzu dokładnie widać, że czyjeś ślady prowadzą od jednego brzegu do drugiego.

I tak poezja spotkała się z metafizyką, co jest możliwe tylko wtedy, jeśli wychodzi z autentycznego przeżycia. I do niego z powrotem prowadzi.

Serdeczności.

Karol Rosiak pisze...

Tak. To metafizyka. Coś, co leży poza obszarem doświadczenia.

K., rozmyślający

Anna G. pisze...

A mnie właśnie chodziło o coś dokładnie przeciwnego ( o czym wspomniałam w ostatnim akapicie).

Ale mniejsza o to :-)

I tak Twoje haiku warte było ponownego odnalezienia. Baaardzo mi się podoba obraz, który ono wywołuje.

Pzdr.