04.01.2010

nowa kochanka

.



nowa kochanka
pijąc zimną wódkę
gadamy o wierszach



.

9 komentarzy:

eddie pisze...

Aż mnie zatkało. Ale to dlatego że to Haiku jest tak dobre. Tyle w nim życia. Wesołe i trochę smutne dla mnie. Ale piękne.

Karol pisze...

Tak, Andrzeju. To zapis życia, podobnie jak u klasyka ten szczający koń. Radosne i smutne zarazem.

Dziękuję Ci za komentarz. Bardzo dziękuję.

Serdecznie pozdrawiam,
Karol

Karol pisze...

Byłem pewien, że nikt nie napisze.

Byłem jednak w błędzie, Andrzej napisał.

Pozdrawiam wszystkich
czytających te słowa,
Karol

Anna G. pisze...

No halo :-)

Trochę więcej wiary Karolu; w ludzi i w ludzkie współodczuwanie, które jest możliwe poprzez doświadczanie, przeżywanie podobnych zjawisk i zdarzeń - cokolwiek by przez to wszystko rozumieć.
Mnie to haiku ujęło od razu; przypomina mi bardzo klimat filmów Tony'ego Gatlifa. W żadnym z nich chyba nie ma scenki, którą przywołałeś w swoim utworze, ale klimat jest bardzo zbliżony, a więc i mnie bardzo bliski.
Nie pisałam, bo dookolna śnieżność bardzo mnie wycisza i dobrze mi z tym. Jednak Tobie udało się mnie "sprowokować". I OK :-) (bo w sumie to przecież sama dałam się sprowokować hi, hi...:-))

Pozdrowionka.

Karol pisze...

Witaj, Anno!

Wierz mi, nie brak mi wiary w ludzi, gdybym tak sądził, to grzeszyłbym pychą! :)
Myślałem tylko, że tak osobisty zapis - choć może u czytelnika przywołać osobiste doświadczenia, to zarazem może być nieco kłopotliwy w komentowaniu. Ale widzę, że tak nie jest, co mnie cholernie cieszy. Zawsze można na Was liczyć, czuję Waszą obecność, również wtedy, gdy nie komentujecie.
Opisane doświadczenie jest uniwersalne, jestem przekonany, że jest udziałem wielu z nas, nie tylko moim.

A teraz film. Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z tym twórcą. Muszę nadrobić braki, Anno. Dziękuję Ci za ciekawy trop. To dla mnie ważne również dlatego, że co jakiś czas mam osobisty kontakt z pewnym Romem i jego rodziną.

Serdeczności,
K.

Anna G. pisze...

Karolu,

ani przez chwilę nie sądziłam, że brak Ci wiary w ludzi :-). I oczywiste było dla mnie dlaczego sądziłeś, że nikt nie będzie komentował - co potwierdziłeś swoim wyjaśnieniem. Zagajenie o wierze w ludzi miało być z mojej strony lekko zaczepialskie - w sympatycznym znaczeniu tego słowa:-)
Tak a propos, też tak miałam już wiele razy, że haiku, które dla mnie było "intymnym wyzwaniem" i które zamieszczałam na swoim blogu, poprzez upublicznienie go zyskiwało status uniwersalny - o czym dowiadywałam się albo poprzez komentarze albo "dziwnym trafem" dosłownie w chwilę po "wrzuceniu" haiku na bloga napotykałam gdzieś(w necie, w książce, etc.) na treści mówiące o tym samym o czym "opowiadało" moje haiku. Myślę, że takie doświadczenia otwierają coś w człowieku,bardziej jakby zespalają go z otaczającym światem.
A jeśli zainteresował Cię T. Gatlif może zainteresuję Cię też i to: http://www.youtube.com/watch?v=VcNOY-TerYI&feature=PlayList&p=0D7EB25DC807F0A0&index=4 - to fragment jego filmu "Exils". Chyba nawet nie potrafię powiedzieć jak bardzo jest dla mnie ważny.
A Romowie... Śnili mi się kilka dni temu. Sny są dla mnie z kolei czymś tak intymnym, że jeszcze żaden z nich nie ujrzał światła dziennego, więc mogę już powiedzieć tylko tyle, że ten sen był dla mnie szczególnym znakiem, co dobitnie uświadomiłam sobie dzięki Twojej uwadze o Romskiej rodzinie.

Fajnie tu u Ciebie :-)

Pozdrawiam.

Karol pisze...

Anno,

Uwielbiam czytać Twoje komentarze. Smakuję je kawałek po kawałku.

Pozdrawiam,
K.

emberiza pisze...

A ja się zastanawiałam, czy kochanka to kobieta , czy tez metaforycznie - wódka, a rozmówcą, z którym "gadamy o wierszach" może byc każdy, ot, kumpel od kieliszka. Albo inaczej - nową kochanką jest POEZJA - no i dlatego gadamy o wierszach :)

Iwona

Karol pisze...

Iwono, w tym przypadku pisałem o kobiecie z krwi i kości :)

K.