25.07.2009

bezpański pies


.
bezpański pies
z podkulonym ogonem
krok w krok za mną


.

4 komentarze:

Lenka pisze...

Bardzo fajne...

Karol pisze...

Lenko, trochę z jego powodu drgnęło mi serce. Przypadkowe spotkanie na ulicy, obwąchał sobie mnie, zajrzał niepewnie mi w oczy swoimi smutnymi, pełnymi nadziei ślepiami i potem nie odstępował mnie na krok ze dwie godziny, aż załatwiłem sprawy w śródmieściu i odjechałem autem. Jakby chciał powiedzieć: ciebie wybieram.
Pisząc te słowa już wiem, że jeśli spotkam go ponownie, to go wezmę do siebie. Miło mi, Lenko, że zajrzałaś.
K.

Lenka pisze...

Codziennie zaglądam. A co do pieska, to ja chyba bym go zabrała po tych dwóch godzinach, zmiękłabym ;]. Ogólnie do zwierząt mam za miękkie serce. Kiedy oddawałam kotkę do sterylizacji płakałam lekarzowi, a przecież nie działa jej się krzywda. A jednak, żal mi było jej kociej natury... Pozdrawiam i trzymam kciuki za pieska. Niech mu się poszczęści. :o)

Karol pisze...

Lenko,
I ja często goszczę sobie u Ciebie, ale po cichu, często nic nie mówię, więc nawet nie wiesz, że jestem:)
Naraz skojarzyło mi się coś, sam nie wiem czemu:

moje => krok w krok
Twoje => burta w burtę.

To bardzo fajne i mocne zarazem określenia.

- K.

Ps. Psa może kiedyś jeszcze spotkam. Wtedy nam obu się poszczęści:)